Rozwój

Studia informatyczne – czy to ma sens?

Czy programista potrzebuje ukończyć szkołę wyższą, aby być dobrym w swoim fachu? Temat często poruszany i potrafiący wywołać niemałą kłótnię wśród zwolenników skrajnych racji. Nie chcę wsadzać kija w mrowisko, ale na początku nowego roku akademickiego 2017/2018 postanowiłam podzielić się z Wami moim zdaniem na ten temat. 

Prywatnie rozpoczynam teraz piąty rok studiów informatycznych na jednej z popularniejszych uczelni. Pracę w zawodzie zdobyłam półtora roku temu, jeszcze przed uzyskaniem dyplomu inżyniera (miałam wtedy tylko tytuł technika informatyki). Po szkole średniej byłam przekonana, że “muszę iść na studia, bo jeszcze nic nie umiem i nie poradzę sobie w życiu zawodowym”. Nie brałam pod uwagę innej możliwości – pójście na studia było moim jedynym pomysłem na życie. Podobnie myślałam o swoich umiejętnościach, gdy na trzecim roku musiałam znaleźć firmę, która przyjmie mnie na praktyki. “Kto mnie będzie chciał, skoro nie jestem piątkowym studentem?”. Jak się okazało, moje umiejętności w zupełności wystarczały wtedy na stanowisko junior software developer. Co więcej, mogłam przebierać w ofertach praktyk, gdyż wszystkie firmy, do których się wtedy zgłosiłam, chciały mnie zatrudnić. 🙂

Czy studia informatyczne mają sens?

Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi: i tak, i nie, i może. Najpierw trzeba rozróżnić – studia informatyczne to nie nauka programowania!  Kowalski powie, że na uczelni zmarnował 5 lat, które mógł poświęcić na zupełnie coś innego, bo w zasadzie, to nie nauczył się nic nowego. Nowak będzie żałował, że nie poszedł na studia, bo brakuje mu podstaw i ma problemy z najprostszymi zadaniami. Iksiński stwierdzi, że jest zadowolony z faktu bycia magistrem inżynierem informatyki – co więcej – chce pójść na doktorat. Piekielny będzie się cieszył, że jest zwykłym Piekielnym bez tytułów. Ile ludzi, tyle opinii.

Lepiej zadać pytanie “czy na uczelni ABC na wydziale XYZ studia informatyczne mają dla mnie sens”. Różnią się programy nauczania (nawet między kierunkami o takie samej nazwie na tej samej uczelni, ale na innych wydziałach), różni są wykładowcy. I co najważniejsze – różni jesteśmy my. Każdy z nas uczy się inaczej. Jeden lubi słuchać wykładów, drugi woli czytać książki, a trzeci podążać za kursami w formie filmików. Jeżeli nie jesteśmy w stanie skupić się przez 90 minut na wykładzie, trzeba zastanowić się, czy studia są dla nas.

Co dają studia?

Po pierwsze – dyplom. Czasem trafi się jakiś pracodawca, który wymaga udokumentowanego wykształcenia wyższego. Sporą korzyścią są też dodatkowe dni urlopu, które otrzymuje się po otrzymaniu tytułu inżyniera lub licencjata. W większości przypadków jednak taki dyplom można po prostu powiesić na ścianie w pokoju i podziwiać (a w przyszłości chwalić się nim swoim dzieciom).

Po drugie studia uczą myśleć i samodzielnie rozwiązywać problemy. W szkole średniej nauczyciele zazwyczaj dyktują notatki do zeszytu, tłumaczą po sto razy i pilnują, by poprawiać nie za dobre oceny. Na studiach nikt się już o to nie troszczy. Notatki trzeba robić samemu, a gdy się czegoś nie rozumie, to trzeba poszukać pomocy w literaturze czy sieci. Zwłaszcza widoczne jest to pod koniec każdego semestru, gdy zbliżają się egzaminy i w krótkim czasie trzeba przyswoić spore dawki informacji.

Po trzecie studia pokazują możliwości. Masa przedmiotów, mniej lub bardziej ciekawych, w trakcie których poznamy podstawy z wielu dziedzin. Taka wiedza pozwoli nam wybrać, którą ścieżką chcemy dalej podążać. Może to być programowanie grafiki, algorytmy, bazy dany, sieci komputerowe, układy elektroniczne, statystyka, filozofia przyrody (serio!) czy podstawy negocjacji… Wszystkie te przedmioty miałam w trakcie studiów inżynierskich i dzięki nim zrozumiałam, co tak na prawdę pasjonuje mnie w informatyce, a czego wprost nieznoszę.

Po czwarte studia dają znajomości i uczą współpracy. To ludzie o podobnych zainteresowaniach, z którymi spędza się kilka lat życia, wspólnie przygotowuje się projekty i opracowuje materiały do nauki przed zaliczeniami. Wśród kolegów z wydziału można poznać prawdziwego przyjaciela, kogoś, z kim kiedyś założymy firmę czy naszego przyszłego klienta. A wykładowcy mogą pomóc nam znaleźć pracę w zawodzie. Nie warto o tym zapominać i odcinać się od wszystkich.

Czego nie dają studia?

Cóż… Studia nie uczą programować. Mimo dumnie brzmiących przedmiotów “Język Python” czy “Programowanie obiektowe w C++”, po studiach nie staniemy się od razu dobrymi programistami. Do tego trzeba nabrać doświadczenia zawodowego, a tego studia niestety nie dają.

Powód pierwszy – nauka programowania to proces długi i na pewno nie wystarczy na to jeden semestr po 90 minut w tygodniu i jeden odklepany na zakończenie projekt, a już zwłaszcza taki zrobiony “na kolanie”, byle tylko uzyskać zaliczenie z przedmiotu.

Powód drugi to kadra “oderwana od rzeczywistości”. Na moim wydziale prowadzących, którzy są informatykami mającymi doświadczenie w pracy w branży IT jest niewielu. Zdecydowana większość to fizycy z wykształcenia przyuczeni do wykładania jakiegoś przedmiotu o programowaniu. A potem słyszy się kwiatki “ja nie lubię Javy, ale muszę poprowadzić wam te laboratoria i oceniać wasze prace”. Ćwiczenia rozwiązywane na zajęciach nijak mają się do zadań wykonywanych później w pracy. Jeśli już trafi się ktoś, kto ma wiedzę, odpowiednie doświadczenie i chciałby ją przekazać studentom, to pojawia się inny problem. Do nauczania trzeba mieć dar, niestety po kilku latach bycia studentem widzę, że krucho z tym u wielu prowadzących, a frekwencja na wykładach spada z roku na rok. Studenci wolą robić coś innego niż usypiać w niewygodnej ławce od monotonnego głosu profesora.

Czyli w końcu tak czy nie?

U mnie w pracy w zespole jest 40 osób. Dwie z nich mają zrobiony doktorat, większość to magistrzy lub inżynierowie, a 10 osób to studenci. Na uczelni ze 100 osób przyjętych na pierwszy rok, na magisterskich studiach dziennych zostało raptem 34 osoby. To tyle, jeśli chodzi o statystyki.

Studia nie są must have, ale się przydają. Myślę, że lepiej je mieć niż nie, bo kto wie, jak będzie wyglądał rynek pracy za kilka, kilkanaście lat? Póki co nie jest tak, że bez tytułu magistra inżyniera będziemy nadawać się tylko do prostej pracy bez perspektyw. Nie jest też tak, że jak już zaczniemy studiowanie, to nie można z niego zrezygnować. Jeśli się okaże, że to nie dla nas, nie ma sensu się męczyć przez te kilka lat tylko dla papierka czy “bo tak chcą inni”. To nasze życie, więc musi to być w pełni świadoma i przemyślana decyzja. Dlatego na pytanie “czy studia dla MNIE mają sens?” każdy powinien odpowiedzieć sobie samodzielnie. Ja nie żałuję swojej decyzji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *